<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Oskard w szatni> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=2>
<date=1951-02-25>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
 Po mojemu  rzek ciskajc mi rk na poegnanie  powiniene pan wysi w Krakowie i przewiedzie si gdzie po cukierniach jak tam z pogod w tem caem Zakopanem, eby si nie naci. Bo deszcz w tamtych stronach
to ciemna mogia.  No dobrze, ale kto mi w krakowskiej cukierni moe co powiedzie na temat zakopiaskiej pogody?  Widzisz pan, nie wiem jak to teraz jest, kto demokratyczne pogod przepowiada. Ale dawniej za reakcji by jeden starszy facet, ktren si tem zatrudnia, niejaki Pim. Mia on podobnie fatalny antretyzm i niemoebne odciski na maych palcach.
I jak tylko w kociach go amao, a odciski dokuczali, za telefon apa i po redakcjach dzwoni, eby ludzie parasole ze sob brali, w kalosze si nabijali, bo bdzie lao.
A znowu jak mu si pi chciao zimow por, zaraz zawiadomienie dawa, e mrz idzie wikszy.
Ale tak si jako skadao, e rzadko kiedy trafia.
Nieraz przed Zielonemi witkami pytali go si:
 Panie Pe, jak tam z pogoda, na wita?  Susza  mwi  jazda wszystko na Bielany, marynarki zostawi w domu, kapelusze do lombardu!
I co si pokazao? Stoliki u Bochenka w restauracji pywali, dkami ludzie po lasku jedzili i zakski z wody na wiosa wyapywali, bo wanie zaszo oberwanie chmury.
Jak znowu przepowiedzia zimno i porywiste wiatry, ludzie si w futra ponabijali  pot jem oczy zalewa, bo upa by do tak zwanego nie zniesienia.
W krtkiem czasie si wydao, e ten Pimoszczak by tronkowy i jak sobie zanadto pod chromoli a na dobitek grzybkamy w occie zaksi, upanie w kociach odczuwa i pieczenie odciskw, a on myla, e to na deszcz i publikie w bd wprowadza
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>